Moje potworki :)

Moje potworki :)

środa, 31 marca 2010

Moje makaroniki

Dawno nie pisałam, cóż rzekłabym nic nowego hehe, ale tym razem zawiódł mnie necik.
Od nowego roku właściwie jechałam na jakis oparach...brrr teraz podobno ma byc lepiej...zobaczymy.

Ostatnio wpadłam w wir robienia korali.. a co tam ja je uwielbiam, więc to dla mnie radocha.

Pierwsze makaroniki które zrobiłam
Od bask36
To moje ulubione...noszę je bardzo często
Od bask36
Od bask36
tych korali chyba jeszcze nie pokazywałam,
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36
Większości już oczywiscie nie mam. Poszły do nowych właścicieli.

poniedziałek, 8 marca 2010

Obrusik

Obiecany obrusik... wprawdzie jeszcze nie na stole... ale tak chyba widac go dużo lepiej.

Od bask36
Od bask36

czwartek, 25 lutego 2010

Serwetki

Miałam ochotę na serwetki...jakoś dawno ich nie robiłam. Więc w końcu się za nie zabrałam.

Miało byc ich więcej...ale zapał minął, chwilowo. Na koszt obrusika. Mam jeden okrągły stolik, góra czyli blat jest ze starego wiklinowego kompletu... w międzyczasie nogi od niego odpadły.

Kiedyś skosiłam takie stare burty od jakiegoś łóżka, sąsiadce oczywiście...byłej sąsiadce.
I te żelazne burty posłużyły nam za nogi do tego stolika. Ale miałam dla niego tylko jeden obrusik...do tego bardzo stary. Moje najmłodsze dziecię uwielbia na tym stoliku jeśc... a jak je, to przy nim jeszcze kurki by się pożywiły. Więc ciągle ten stolik jest bez przykrycia, no nie wyrabiam z praniem. Aż w końcu stolik doczekał się swojego nakrycia....no w sumie to nie do końca prawda, bo jak go uprałam tak leży sobie upchany w garderobie ze stosem prania z całego tygodnia.
Nie mam teraz fazy na prasowanie...pierwszy...no może nie w życiu...ale pierwszy raz od dłuższego czasu usypałam sobie taki stosik. Oj tam, raz na jakiś czas mogę sobie zrobic wolne :)

Gadam i gadam o obrusiku, którego i tak Wam nie pokażę teraz..myślę że do niedzieli uda mi się do niego dotrzec :) :)

Temacik postu miał byc o serwetkach, wiec wracam do właściwego wątku hehe

Serwetek jest 4 sztuki, ale robione po dwie takie same.

Od bask36
Od bask36
Od bask36
Od bask36

poniedziałek, 22 lutego 2010

Szaliko-czapka

Ostatnio nie idzie mi pisanie i prowadzenie bloga, zapadłam chyba w sen zimowy.
Jak ja nie lubię zimy...oj jak ja nie lubię marznąć. Na szczęście dziś za oknem piękne słońce...ja chcę wiosny, ja chcę lata...ja chcę wrócić do życia.

hehe w sumie cały czas żyję...ale zakopałam się w domu, nawet udało mi się z miesiąc nie wozic dzieci do szkoły, w te najgorsze śnieżyce. Jazda samochodem to nie mój świat...prawko zrobiłam, bo nie dało rady trójki dzieci władować sąsiadce do samochodu hehe kiedy i Ona ma swoją trójkę.
A od września Wojtunio jeszcze mi pójdzie do pięciolatków. Więc czwóreczka już będzie chodzić do szkoły. To mi się dopiero zacznie kursowanie.. już teraz jeżdżę po 4 kursy...a kończę jadąc po męża...ale dojeżdżam do umówionego miejsca i zanim mąż do mnie dojdzie ...już siedzę jako pasażer.

Fakt że z nim nie umiem jeździć...bo ja lubię różne dziwne numerki wykręcać...a wioząc jego tyłek..zaraz na dzień dobry coś wymyślę.. Ale jak tu nie wymyśleć..kiedy patrzy się na ręce, fakt moja wina, bo ja za bardzo Go teraz opierniczam...bo normalnie serce mi sie kraja jak On szarpie ten drążek przy zmianie biegów...niszczy mój samochodzik...a jak podjeżdża do drugiego samochodu...hamuje wtedy kiedy ja już zamykam oczy i hamuję nogami w podłodze.
Och Ci faceci....
No nic mam jeszcze tydzień wolnego. Dzieci mają ferie.

Czapka którą zrobiłam dla siebie, jest moja pierwsza czapką..którą założyłam od lat na głowę.
Bo do mojego ryja nie pasują czapki...mam buzię okrągłą jak bułeczka.
Więc od lat chodzę z gołą głową.

Najpierw wymyśliłam sobie że chcę tylko komin, kombinowałam i próbowałam sobie przypomnieć..jak robiło się te kominy z 15 lat temu...no i kurna nie pamiętam.
Zrobiłam taki z grubej jakiejś prutej włóczki.

Ale za dużo mam pod szyją, a jak ja moge miec tam za dużo..kiedy nie u mnie szyja łabędzia buuu.
No nic...ale ciepło mi w nim. Później wymyśliłam sobie żeby się nauczyć robić na 5 drutach i na drutach na żyłce... hehe załapałam chyba o co w tym chodzi.. do następnej zimy chcę nauczyć się robić jakieś wzorki...nie tylko lewe prawe bo to jako tako już mam opanowane.

Czapka ma wielki ogon...a ogon to szal...kwiat to brocha, wiec jak zwykle gdzie mam ochotę to go zaczepiam.







Od bask3




Od bask36

niedziela, 31 stycznia 2010

Mężusiowy golfik

Jak tylko wyskoczył pierwszy mrozik, mój ślubny zaczął poszukiwanie swojego golfika,

golfik zrobiła mu jeszcze mamusia...jakieś 25 lat temu. A możesz słodziutki sobie go szukac i tak go nie znajdziesz. Bo Twoja żonka dawno go już wrzuciła do pieca.

Żeby nie spowiadac mu się ze swojego grzeszku zrobiłam mu nowy golfik.

Oczywiście drutami jeszcze za dobrze nie umiem się posługiwac...ale chyba udało się coś stworzyc.

Od bask36

Białe ponczo

Nie lubię pracowac grubaśnym szydełkiem, ale zmuszona byłam niestety to zrobic... bo walały sie po domu dwa ogromne kłęby białej włóczki. No nigdzie nie dało się jej schowac. Więc trza było ją w końcu wyrobic. Robiłam go z doskoku, bo musiałam dbac o moje bolące paluszki. Powstało o takie cuś 
Od bask36

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Gwiazdeczki

Dłubałam je i dłubałam, czas je w końcu pokazac.

Oto moje tegoroczne gwiazdeczki, śnieżynki na choinkę.
Wydłubałam ich sporo, do 200 liczyłam, później dałam sobie spokój z liczeniem.
Znajomi obdzieleni, szczęśliwi. Trochę udało mi się sprzedac, zarobiłam nimi na dwa prezenty dla moich dzieci. Na pozostałą dwójkę musiałam wyjąc kasę z mężowego portfela.
Ważne że wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi. gwiazdki